Bałkany Tour, czyli wakacje w Albanii i nie tylko

albania-samochodem
FacebookinstagrammailFacebookinstagrammail

Próbuję dziś na szybko podsumować nasze wielkie bałkańskie wakacje, póki jeszcze wspomnienia i emocje są żywe. Postanowiliśmy spędzić nasze wakacje w Albanii, ale po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w Serbii, Macedonii, Grecji, a w drodze powrotnej również w Chorwacji. Było co zwiedzać, ale był też czas na odpoczynek i intensywną produkcję witaminy D3!

Na opisanie wszystkiego szczegółowo zapewne zabraknie mi czasu, podobnie jak nie udało mi się to do dzisiaj z ubiegłorocznymi wakacjami w Bułgarii. A teraz wrażeń jest znacznie więcej, bo:

  • spędziliśmy poza domem 22 dni,
  • przejechaliśmy samochodem ponad 5,5 tys. km przez 12 różnych krajów,
  • 15 razy przekraczaliśmy granice,
  • odwiedziliśmy 5 państw,
  • prawie 100 km przeszliśmy na nogach,
  • zwiedziliśmy 6 dużych miast (w tym 4 stolice), 2 mniejsze miejscowości i 3 inne atrakcje przyrodniczo-historyczne,
  • przetestowaliśmy 8 plaż, w tym jedną nad jeziorem.

Dlatego postanowiłam zrobić w miarę krótkie podsumowanie tej wyprawy, a jak znajdę więcej czasu, to uzupełnię je większymi opisami.

góry w albanii

Trasa, czyli samochodem do Albanii

Głównym celem naszej wyprawy była Albania. Jednak skoro postanowiliśmy wybrać się tam samochodem, to trzeba było ten fakt wykorzystać maksymalnie i podczas długiej drogi zobaczyć coś więcej niż tylko miejsce na nocleg. Bo nie da się oczywiście dojechać do Albanii na raz, szczególnie z Gdańska. Trzeba gdzieś po drodze przenocować. I my zaplanowaliśmy aż trzy takie miejsca – w Belgradzie w Serbii, w Skopje w Macedonii oraz w Salonikach w Grecji. Ponieważ znajdowały się na trasie, więc żal było nie skorzystać.

wakacje w albanii
Trasa z Gdańska do Sarandy w Albanii przez Belgrad, Skopje i Saloniki

Warto wiedzieć, że najwygodniejsza droga do Albanii, szczególnie gdy jedzie się do Sarandy lub Ksamilu, prowadzi od południa przez Grecję. Albania jest krajem bardzo górzystym i wszystkie lepsze drogi prowadzą równolegle do wybrzeża. Gdy chcemy dostać się tam ze wschodu – z Kosowa lub Macedonii trzeba liczyć się z wąskimi drogami przez góry.

wakacje w albanii
Trasa powrotna z Albanii (Durres) przez Zagrzeb do Gdańska

Pierwszy tydzień w Albanii spędziliśmy w Sarandzie – największym kurorcie na albańskiej riwierze znajdującym się nad Morzem Jońskim. Na kolejny tydzień przemieściliśmy się nad Adriatyk, na północ kraju do Durres, a właściwie Golem, gdzie znajduje się również duży kurort.

Z północy Albanii łatwiej wrócić do Polski przez Czarnogórę i Chorwację, po drodze mijając fragment Bośni i Hercegowiny. Tak też zrobiliśmy, zatrzymując się jeszcze w stolicy Chorwacji, czyli Zagrzebiu. A stamtąd już prosto do domu.

wakacje w albanii
Durres – Plac Wolności

Niedogodności podróży

Czy to była optymalna trasa i dobrze zaplanowane noclegi? I tak i nie. Na pewno niektóre odcinki były bardzo forsowne i możliwe do zrealizowania tylko ze względu na dwóch kierowców. Noclegi i zwiedzanie kilku miast w drodze do Albanii spowodowały, że do naszego docelowego miejsca dotarliśmy dopiero szóstego dnia podróży! Jednak absolutnie tego nie żałuję, choć np. Saloniki absolutnie mnie nie zachwyciły.

Również pierwszy etap naszej podróży: Gdańsk-Belgrad okazał się zbyt długi, ale nie ze względu na samą odległość, a na granicę węgiersko-serbską. Spędziliśmy na niej ponad cztery godziny, co wydłużyło nasz przejazd do masakrycznych 19 godzin. A w zeszłym roku na tej samej granicy w drodze do Bułgarii spędziliśmy zaledwie pół godziny! I jak tu planować?

wakacje na bałkanach
Saranda

Długie były też odcinki powrotne – między Durres a Zagrzebiem i między Zagrzebiem a Gdańskiem. Czas przejazdu tego pierwszego było trudno ustalić, choć to niecałe 900 km. Jednak po drodze musieliśmy minąć cztery granice z kontrolą dokumentów i nigdy nie wiadomo, ile przekroczenie takiej granicy zajmie czasu. Natomiast powrót do Gdańska był co prawda jednym z najdłuższych, jeśli chodzi o odległość, ale prawie bez granic (tylko Chorwacja-Słowenia). Jedyne co nas trochę spowolniło, to prace drogowe na autostradzie w okolicach Częstochowy. Przy okazji – dopiero teraz dowiedziałam się, że Chorwacja, podobnie jak Bułgaria i Rumunia, co prawda należą do UE, ale nie zostały jeszcze przyjęte do strefy Schengen, stąd to przejście graniczne. Podróże uczą!

Belgrad Sawa Dunaj
Belgrad – ujście Sawy do Dunaju

Pierwsza stolica na trasie – Belgrad

Nie miałam wielkich oczekiwań co do stolicy Serbii i może dlatego całkiem mi się ona spodobała. Może nie jest to wielkie WOW, ale na pewno jest to miasto warte odwiedzenia. Widzieliśmy cerkiew św. Sawy oraz ogromną twierdzę, na której terenie można by spędzić cały dzień. Miło spędziliśmy czas, spacerując nabrzeżem Sawy i oglądając, jak uchodzi ona do Dunaju. Swoją drogą Sawa przepływa też przez inną stolicę, którą odwiedziliśmy – przez Zagrzeb 🙂 Znaleźliśmy zbombardowane budynki, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie, bo uświadamiają, że tak blisko nas i tak całkiem niedawno (1999 rok) działy się na Bałkanach okropne rzeczy. Przeszliśmy się po Placu Republiki i zjedliśmy obiad w ulewnym deszczu na uroczej ulicy Skadarlija. Ogólnie mam miłe wrażenia z Belgradu – relacja jest już na blogu.

Skopje Macedonia
Skopje – Plac Macedoński

Skopje – stolica miliona pomników

Co do stolicy Macedonii mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest taka trochę kiczowata przez niezliczoną ilość pomników i stylizowanych budynków w centrum. Mimo tego podobała mi się – nie wiem, czy to za sprawą przestrzeni, czy równie dużej ilości fontann, ale ogólnie jednak jest to pozytywne wrażenie. Przeszliśmy oczywiście przez Plac Macedoński z pomnikiem Aleksandra Wielkiego, przez Kamienny Most nad rzeką Wardar, zjedliśmy obiad w muzułmańskiej dzielnicy Carsija, obejrzeliśmy z zewnątrz twierdzę i odnaleźliśmy dom-muzeum Matki Teresy. I czuję trochę niedosyt 🙂 O Skopje też jest już artykuł.

saloniki - greckie wakacje
Saloniki – w tle Biała Wieża

Saloniki – greckie rozczarowanie

W przypadku Salonik było odwrotnie, jak w przypadku Belgradu – oczekiwałam wiele, bo to dość sławne greckie miasto sięgające czasów starożytnych. I niestety nastąpiło tu wielkie rozczarowanie, bo jest po prostu brzydkie, stłamszone. Widzieliśmy oczywiście najważniejsze zabytki – Białą Wieżę, Plac Arystotelesa, Łuk Galeriusza, Rotundę, Romańską Agorę i inne. Zastanawiałam się jednak, czy to, że w tym mieście jest tyle zabytków, spowodowało, że Grecy zobojętnieli na ich widok? Większość z nich jest tak ciasno obudowana współczesną brzydką zabudową, zwykle mieszkalną, że gubią się w niej i tracą cały urok. Tam raczej już nigdy nie wrócę.

Zagrzeb wakacje
Zagrzeb

Ostatnia stolica na trasie – Zagrzeb

W Zagrzebiu zatrzymaliśmy się na dwie noce już w drodze powrotnej z Albanii. Mimo że Zagrzeb zwiedzaliśmy w deszczu, to zrobił na mnie duże wrażenie. Trochę przypominał mi Pragę czy Budapeszt. I chociaż raczej ich nie przebija, to mimo wszystko jest to piękne miasto z majestatycznymi budynkami i sporą ilością terenów zielonych. Spacerowaliśmy od placu Masala Tica, przez plac bana Josipa Jelačicia. Widzieliśmy najkrótszą kolejkę linowo-terenową, wieżę Lotrščak, kościół św. Marka, Kamienną Bramę i katedrę, czyli wszystkie najważniejsze miejsca w centrum Zagrzebia. Nie zdążyliśmy zajrzeć niestety do ogrodu botanicznego ani żadnego parku. Jeśli będę miała jeszcze okazję być w Chorwacji, chętnie wpadnę jeszcze raz do Zagrzebia, tym bardziej że mieliśmy tam świetną miejscówkę (najlepszą z całej naszej podróży) z bardzo miłym i rozmownym gospodarzem. Więcej o Zagrzebiu znajdziecie tutaj.

gjirokaster albania
Gjirokaster – widok z zamku

Albania

Albania była naszym głównym celem podróży. Tam planowaliśmy głównie odpoczynek oraz nieco zwiedzania. Nasz pobyt zaplanowaliśmy w dwóch kuroratach: w Sarandzie na południu, na tzw. albańskiej riwierze nad Morzem Jońskim i w Golem (obok Durres) na północy nad Morzem Adriatyckim. Jak się okazało, obie lokalizacje mają swoje plusy i minusy, przy czym największą niedogodnością obu były tłumy wczasowiczów na plażach. Trudno jednak spodziewać się pustych plaż w środku lata w czasie wakacji w Albanii, na dodatek w jej największych kurortach 🙂

I jeszcze łyżka dziegciu, bo nie chcę przedstawiać przekłamanego, przesłodzonego obrazu Albanii. Mimo piękna przyrody trzeba mieć świadomość, że Albania to jednak dość biedny kraj. Jest tam sporo żebraków, bezdomnych psów, na ulicach i plażach najczęściej jest brudno. Zabudowa w obu kurortach jest raczej dość koszmarna – starsze budynki przypominają Polskę z lat 80-tych i 90-tych, a nowsze są wciśnięte między nie. Dosłownie wciśnięte, bo często między budynkami jest może z metr odstępu, albo nawet nie! Do tego jest sporo niedokończonych budynków, w których zagospodarowany jest tylko parter, albo dla odmiany tylko piętro. Między budynkami często wisi plątanina przewodów elektrycznych.

Ulice w kurortach są zwykle bardzo wąskie i zakorkowane, a albańscy kierowcy jeżdżą jak szaleni. Do tego nie przestrzegają pierwszeństwa przejazdu na rondach. W większości sklepów i restauracji, a także na części stacji benzynowych zapłacimy tylko gotówką. Do tego benzyna i ropa kosztują około 6,00 zł. Jednak pomimo tego wszystkiego, można dać się ponieść urokowi Albanii 🙂

Saranda urlop w Albanii
Port rybacki w Sarandzie

Saranda

Albańska Saranda ma piękne morze, urocze zakątki, a jej największym atutem jest chyba widok na grecką wyspę Korfu. Ma jednak kamieniste, najczęściej bardzo wąskie plaże i jeżowce w wodzie, więc zastanawiam się, skąd właściwie wzięła się taka sława tego kurortu. Woda jest tam ciepła i bardzo przezroczysta, a do tego morze ma piękny kolor i są tam cudowne zachody słońca, ale to raczej nie rekompensuje minusów.

wakacje w albanii
Źródło Blue Eye

Mimo wszystko jest to niezłe miejsce wypadowe do zobaczenia innych atrakcji Albanii. Choć lepiej byłoby mieć apartament na południu miasta, bo my mieszkając na północy, każdy wyjazd samochodem poza miasto musieliśmy opłacić prawie półgodzinnym staniem w korku. Jednak do sedna. Przede wszystkim blisko stąd jest jedna z największych atrakcji przyrodniczych tego kraju, czyli turkusowe źródło Blue Eye (Syri i Kalter). I chyba ze wszystkich rzeczy, które widzieliśmy w Albanii, to podobało mi się najbardziej. Warte uwagi jest również starożytne miasto Butrint.

wakacje w albanii plaża
Plaża w Borsh

Plaże w okolicach Sarandy

Z Sarandy można wybrać się także na inne, znacznie ładniejsze plaże. Przede wszystkim chciałam sprawdzić rzeczywistość z przepięknymi zdjęciami i filmami z nieodległego Ksamilu. Chyba jednak nie trafiliśmy na odpowiednią plażę. Co prawda można było podziwiać morze i wyspy, była nawet piaszczysta plaża, ale bardzo mała i wąska, a na niej człowiek na człowieku. Na leżaki i parasol nie mieliśmy co liczyć, gdyż byliśmy za późno. Tak więc Ksamilem się rozczarowałam, choć może gdybym wylądowała na innej plaży, moje wrażenia byłyby lepsze?

Pojechliśmy również do Borsh. Ta plaża jest dla mnie najpiękniejszą plażą z wszystkich, które widziałam w Albanii. Jest długa, szeroka, co prawda nie piaszczysta, ale z drobnymi, białymi kamykami. Za to woda ma obłędny turkusowy kolor. Dość blisko brzegu nie ma już gruntu, ale chyba poziom zasolenia wody powoduje, że bardzo łatwo się w niej pływa i utrzymuje na powierzchni. Podobno warto również wybrać się do Lukowa i Porto Palermo, ale na to nie starczyło nam już czasu.

wakacje w albanii
Na plaży w Golem

Durres – Golem

W Golem plaża ma co najmniej kilka kilometrów długości i jest piaszczysta. Praktycznie na całej długości są też hotele i apartamentowce tuż przy plaży, często z prywatnymi leżakami i parasolami. I tak naprawdę nic więcej tam nie ma. No, oprócz ruchliwej przelotowej drogi ekspresowej tuż obok, która powoduje, że praktycznie przez całą dobę jest uciążliwy hałas, szczególnie tam, gdzie przebiega ona najbliżej morza. Ogólnie te plaże bardzo podobały się córce, głównie ze względu na piasek oraz ciepłą i dość płytką wodę.

wakacje w albanii
Durres – widok na molo z restauracjami

Miasto portowe Durres

Pojechaliśmy również zobaczyć Durres jako miasto portowe. I z tego zwiedzania odniosłam raczej pozytywne wrażenia. Szczególnie interesujące jest molo, które wygląda jak most podwieszany, a na jego końcu znajduje się kawiarnia i restauracja. Całe nabrzeże wokół było akurat w remoncie, tak jak kilka innych dróg i budynków, więc widać, że miasto się rozwija. W mieście jest też kilka zabytków i innych atrakcji, np. Wieża Wenecka, amfiteatr z II wieku, Forum Bizantyjskie czy Plac Wolności z fontannami. Ogólnie jest sporo przestrzeni, a centrum jest całkiem zadbane, więc stąd moje bardzo pozytywne wrażenia.

tirana w albanii
Plac Skanderberga w Tiranie

Tirana

Z Golem zrobiliśmy sobie również wycieczkę do stolicy Albanii – Tirany. Jednak to miasto wywarło na mnie tak negatywne wrażenie, że właściwie nie wiem co napisać. Centrum miasta stanowi ogromny Plac Skanderberga z pomnikiem tego albańskiego bohatera narodowego. Wokół niego są budynki muzeów i teatrów oraz meczet. Tuż obok placu znajduje się jeden z dostępnych do zwiedzania bunkrów. Przeszliśmy się jeszcze całkiem przyjemnym deptakiem Shetitoria Murat Toptani, którym można dojść do ruin zamku, obecnie zagospodarowanych przez liczne kawiarnie oraz Mostu Garbarzy, pod którym nie ma już rzeki. I właściwie tyle można zobaczyć w Tiranie. Spędziliśmy tam zaledwie trzy godziny, bo więcej nie było co zwiedzać.

zamek rozafa szkodra
Widok z Zamku Rozafa w Szkodrze

Szkodra i Jezioro Szkoderskie

Główną atrakcją Szkodry jest Zamek Rozafy. I tam udaliśmy się w pierwszej kolejności. Ciężko się go zwiedza w pełnym słońcu, bo teren jest dość rozległy i w większości otwarty i trudno o kawałek cienia. Jednak wynagrodzą nam to rozciągające się z zamkowego wzgórza piękne widoki. Trzeba też patrzeć pod nogi, bo w większości są bardzo śliskie kocie łby. Samochodem można wjechać pod sam zamek na górny parking, ale jest tam tylko kilkanaście miejsc, a podjazd jest dość stromy i również wyłożony dość śliskimi kamieniami. Jeśli nie znajdziecie tam wolnego miejsca, może czekać Was cofanie samochodu, bo raczej ciężko będzie tam zawrócić nawet średniej wielkości samochodem. Drugi parking jest nieco niżej, ale też ma tylko kilka miejsc. Oba są bezpłatne.

wakacje na Bałkanach
Jezioro Szkoderskie

Z powodu problemów z dojazdem (w drodze do Szkodry utknęliśmy w korku i zamiast dwóch godzin jechaliśmy cztery i pół) nie zdecydowaliśmy się już na spacer po samym mieście. Od razu pojechaliśmy nad Jezioro Szkoderskie w okolice miejscowości Zogaj, tuż przy granicy z Czarnogórą. Znaleźliśmy tam całką miłą plażę (niestety kamienistą) i wykąpaliśmy się w niesamowicie ciepłym jeziorze. Nie wiem, ile stopni miała woda, ale była tak ciepła, że trudno było się w niej ochłodzić. Była bardzo czysta i można było oglądać pływające w niej ryby. Zresztą z ryb, a szczególnie z karpi słynie Jezioro Szkoderskie, więc na obiad postanowiliśmy wybrać się właśnie na karpie. W okolicach miejscowości Shiroke znaleźliśmy bardzo miłą knajpkę ulokowaną nad samym brzegiem jeziora i faktycznie dostaliśmy tam wyśmienite ryby.

przylądek rodon
Przylądek Rodon

Przylądek Rodon (Kepi i Rodonit)

Ostatniego dnia naszego pobytu w Albanii postanowiliśmy wybrać się na Przylądek Rodon, który znajduje się nieco na północ od Durres. Słynie z pięknych widoków i plaż. I chociaż dojazd prowadzi tam dość wąskimi, krętymi górskimi drogami, to warto się tam wybrać. Plaża jest piaszczysta, zagospodarowana (można wypożyczyć leżaki i parasol), są toalety. Woda była nieco chłodniejsza niż w innych miejscach, ale nadal ciepła, a do tego niesamowicie przezroczysta. W przypadku piaszczystej plaży nie jest to takie oczywiste. Wstęp na sam przylądek jest płatny, ale kosztuje naprawdę niewiele. Za samochód zapłaciliśmy 100 LEK i 50 LEK od osoby dorosłej (córa gratis), co wyniosło nas łącznie oszałamiające 7 zł. W okolicach parkingu było kilka namiotów, więc miejsce robi to również za kemping.

jedzenie w albanii

Noclegi i sposoby dostania się do Albanii

Nasz wyjazd planowałam ponad osiem miesięcy, a pierwsze rezerwacje noclegów robiłam już w grudniu. Korzystałam głównie z platformy Booking, którą już wielokrotnie sprawdziłam, ale nie uchroniło mnie to przed kilkoma niemiłymi sytuacjami. W Belgradzie dwukrotnie właściciele prywatnych apartamentów anulowali moje rezerwacje – raz miesiąc przed wyjazdem, bo podobno ktoś inny przedłużył pobyt, drugi raz dwa dni przed wyjazdem, bo podobno po burzy zalało mieszkanie. Wtedy już nie ryzykowałam i rezerwację zrobiłam w hotelu, co okazało się zbawienne w sytuacji, gdy do stolicy Serbii dotarliśmy dopiero o 1.00 w nocy po kilkugodzinnym postoju na granicy. Kolejna niemiła sytuacja nastąpiła trzy dni przed planowanym pobytem w Zagrzebiu, gdy to sama platforma rezerwacyjna odwołała moją rezerwację, gdy nie mogła (z niewiadomych powodów) obciążyć mojej karty kredytowej. Gdy po konsultacjach z właścicielami apartamentu zrobiłam powtórną rezerwację, z obciążeniem karty nie było już żadnego problemu.

Czy jestem zadowolona z dokonanych rezerwacji noclegów? I tak i nie. Najlepszy apartament, a właściwie część domu był właśnie w Zagrzebiu – blisko centrum, ale cicho, bardzo dobrze wyposażony, z miejscem parkingowym i wyjściem na miniogród. Najgorzej wspominam apartament znajdujący się przy hotelu w Durres – niewielki pokój z aneksem kuchennym, który był bardzo słabo wyposażony. Schody od łóżka piętrowego tarasowały przejście, widok był na balkony drugiego budynku, w nocy przeszkadzał hałas od ruchliwej przelotówki tuż obok, a na śniadaniach był bardzo mały wybór i codziennie to samo. Były też plusy, ale nie rekompensowały one wymienionych minusów.

Inne miejsca zwykle nie były złe, a nawet całkiem niezłe. Choć jak bardzo by się chciało, to zawsze można znaleść coś na minus – a to słaby widok, a to daleko od centrum, a to wyposażenie skromne. Wniosek? Nie znając danego miejsca, trudno zawsze dobrze wybrać, nawet jeśli kierujemy się opiniami innych.

Dlatego czasami warto rozważyć inne opcje. Nawet jeśli jedziemy własnym samochodem możemy odwiedzić Albanię w ramach wczasów z ITAKĄ. Jeśli nie lubicie długiego planowania możecie wybrać opcję „last minute”, w której znajdziecie ciekawe oferty zarówno samego pobytu, jak i pełnych wczasów „all inclusive” z przelotem samolotem. Do Albanii, szczególnie do Sarandy lub Ksamilu, można również dostać się samolotem poprzez nieodległą grecką wyspę Korfu (tu na bilety trzeba trochę zapolować), a następnie przepłynąć promem. Najczęściej to tańsza opcja niż lot prosto do Albanii.

Co zapamiętam?

Z Albanii chyba najlepiej zapamiętam dobre jedzenie. Przede wszystkim bajeczne owoce morza, które są dużo tańsze niż w Polsce oraz tanie jak barszcz owoce, szczególnie arbuzy i melony oraz warzywa, np. cudownie aromatyczne pomidory. Dlatego przez większość czasu jadaliśmy właśnie owoce morza i ryby w różnej postaci. Próbowaliśmy również doskonałego albańskiego sera kackaval, również smażonego.

Oprócz jedzenia, na pewno utkwiło mi w pamięci ciepłe morze o cudownym lazurowym odcieniu i przezroczystej wodzie. I te ogromne, monumentalne góry, które wznosiły się tuż za plecami, często wpadając wprost do wody. Albania ma naprawdę cudowną przyrodę, ale musi o nią zadbać, żeby komercja nie zniszczyła tych wszystkich cudów.

PS.1 Miało być krótko, ale wyszedł mi całkiem obszerny opis – jesteście dzielni, jeśli dotrwaliście do samego końca!

PS 2 Zachęciłam Was do spędzenia wakacji w Albanii? A może już tam byliście? Jak Wam się podobało? Podzielacie moje opinie, czy Wasze wrażenia są zupełnie inne?

FacebookFacebook