Krople zachwytu – kwiecień 2020

kwiecien-2020
FacebookinstagrammailFacebookinstagrammail

W zeszłym miesiącu wróciłam do Was z trochę zapomnianą serią „Krople zachwytu” i aż nie mogłam się doczekać, co będę mogła zostawić w swojej pamięci z tego zupełnie odmiennego kwietnia. Nie było oczywiście jakiś spektakularnych rzeczy, bo „samoizolacja”, ale właśnie na tym polega ten cykl, żeby wyłuskać te małe, miłe rzeczy, które spotykają nas na co dzień, ale z czasem potrafią ulecieć.

Tak więc na przekór wirusowi, znalazłam parę zachwycających rzeczy. Zaczynajmy:

Zachwycająca plaża

Rzutem na taśmę, czyli w czwartkowe popołudnie ostatniego dnia kwietnia trafiła nam się najmilsza rzecz w tym miesiącu, czyli spacer nad morze. W Gdańsku jest wiele pięknych plaż, ale tym razem wybraliśmy Stogi. Do wszystkich plaż mamy całkiem daleko (po kilkanaście kilometrów), ale Stogi są chyba jednak najbliżej. I dawno tam nie byłam. Gdy więc zobaczyłam, że pogoda robi się całkiem ładna, a majowy weekend zapowiadają deszczowy, to postanowiliśmy wykorzystać okazję na zaczerpnięcie trochę świeżego powietrza nad morzem. Doczekaliśmy tylko do końca zdalnych lekcji córki i pojechaliśmy trochę rozruszać kości. I powiem Wam, że to był naprawdę dobry pomysł – ludzi mało, wiatr od lądu, więc na plaży nie był dokuczliwy, słoneczko przygrzewało – pełen relaks! Zdecydowanie najbardziej godna zapamiętania chwila z tego miesiąca!

pracownia-dobrych-mysli-statystycznie-rzecz-biorac

Zachwycające książki

Znów zacznę od książki, bo przeczytałam ich w kwietniu pięć, plus przesłuchałam jednego audiobooka. Prawie wszystkie były super i trudno mi się zdecydować, którą wybrać. A może dwie? „Statystycznie rzecz biorąc” Janiny Bąk i „Pracownia dobrych myśli” Magdaleny Witkiewicz, chyba najbardziej do mnie przemówiły, choć druga część przygód pani Zofii, czyli „Komórki się pani pomyliły” Jacka Galińskiego też była niezła. Nie umiem się zdecydować!

Urlop

Trudno powiedzieć, żeby to był urlop moich marzeń, ale trochę odpoczynku mi się należało i mój organizm już bardzo się tego domagał. Takiego luzu, który pozwoli trochę fizycznie odpocząć. I chociaż akurat urlop przypadł na mniej sprzyjającą pogodę niż była wcześniej, a czasu spędzonego na pomocy dziecku w nauce poświęciłam nawet więcej niż zwykle, to i tak w głowie było więcej luzu, a to w tych czasach też jest ważne.

faworki

Pieczenie

Nie jestem fanką pieczenia, bo trzeba potem to zjeść, a to niestety ma zawsze swoje konsekwencje 🙁 Ale córka usilnie namawiała mnie na robienie domowych słodkości. I co było najlepsze? Chyba faworki, bo tych nie robiłam już całe wieki i tak bardzo mi się ich chciało … Nie obyło się również bez spektakularnych wpadek, np. marchewkowe babeczki, które najpierw wykipiały, a potem rozlały się, aby zionąć pięknymi kalderami 😀

Krople zachwytu - kwiecień 2020

Zachwycająca przyroda w skali mikro

Z wyjątkiem ostatniego dnia, gdy pojechaliśmy nad morzem, przez cały miesiąc siedziałam w domu, a mój jedyny kontakt z przyrodą ograniczył się do pójścia do sklepu, który znajduje się dalej od domu, a do którego normalnie pojechałabym samochodem. Jednak byłam tak spragniona ruchu i powietrza, że zatrzymywałam się przy każdym drzewku, żeby pozachwycać się rozwijającymi się pączkami.

Oko cieszy również parapetowy ogródek, na którym rosną już krzaczki pomidorków, a balkon ozdabiają śmiejące się, kolorowe bratki. I chociaż wolałabym pełnowymiarowy kontakt z naturą, to prawdę mówiąc, niezależnie od ograniczeń lub ich braku, po prostu brakuje mi na to czasu. Prace szkolne i nauka córki plus mój weekendowy kurs zajmują dużo czasu. Łudzę się, że jak w końcu zdam egzamin, będzie trochę więcej czasu, choćby na spacery blisko domu.

Zachwycające nawyki – ciągle nad tym pracuję

Drugi miesiąc wdrażam w życie ten sam nawyk, czyli dzienną porcję ruchu. Pisałam już o tym w „Zachwytach marca” i teraz kontynuowałam ten zdrowy nawyk, choć po kilku tygodniach przyszedł pewien kryzys. Jednak wiem, że to normalne, bo prawie zawsze tak mam, dlatego staram się go za wszelką cenę pokonać. Czasami wybieram trochę prostszy lub krótszy trening, a jak już mi się tam naprawdę bardzo, bardzo nie chce, to chociaż staram się tego dnia zwiększyć ilość kroków. Może macie jeszcze inne sposoby na pokonanie takiego kryzysu, co?

testowanie marzeń

Najlepszy tekst na blogu

Na blogu pojawiło się aż pięć tekstów w kwietniu, co jak na mnie jest swoistym rekordem od wielu miesięcy! W tym jeden to recenzja książki, dwa dotyczą wspomnień z zeszłorocznej dużej podróży na Bałkany (o BelgradzieBlue Eye) oraz dwa z kategorii – życie. I chyba osobiście najbardziej zadowolona jestem z tego życiowego, tj. „Praca zdalna – oczekiwania a rzeczywistość, czyli testowanie marzeń”.

No i trzeba dodać, że na blogu pojawił się 150 tekst! Kto by pomyślał? 😉

 

A co było warte zapamiętania u Was? Jakimi mniejszymi lub większymi rzeczami się cieszyliście? Koniecznie napiszcie – niech zostanie po nich jakiś ślad!

 

FacebookFacebook