Krople zachwytu – marzec 2018

FacebookinstagrammailFacebookinstagrammail

Marzec minął mi wyjątkowo szybko i dość pracowicie. Oglądając się teraz wstecz, zastanawiam się, co takiego miłego miał dla mnie ten miesiąc? W pierwszej chwili aż trudno mi sobie coś konkretnego przypomnieć, a przecież miesiąc dopiero się skończył! To utwierdza mnie, że takie systematyczne zapisywanie najlepszych rzeczy z naszego życia naprawdę ma sens, bo nasza (a przynajmniej moja) pamięć jest zdecydowanie niedoskonała.

O tegorocznym marcu łatwiej byłoby mi się wypowiadać w negatywnych kategoriach – czego nie zdążyłam zrobić, co mnie rozczarowało itp., ale przecież zawsze jest coś, z czego można się cieszyć, prawda? Co zatem dobrego miał dla mnie marzec?

Zachwycająca książka

Tutaj nie muszę się długo zastanawiać, bo zdecydowanym faworytem jest „Zamek z piasku, który runął” Stiega Larssona, czyli trzecia część słynnej trylogii Millennium. Sięgając po kolejne tytuły jakiejś serii, zwykle obawiam się rozczarowania. A u Larssona nie ma czegoś takiego – każda kolejna część jest lepsza niż poprzednia, chociaż wydaje się to niemożliwe. Ten kryminał pochłonął mnie na kilka długich marcowych wieczorów i skradł każdą wolną chwilę. Gdyby uchował się jeszcze ktoś, kto nie czytał tej pozycji – zdecydowanie polecam!

krople-zachwytu-larsson-millennium

Zachwycające danie

Domowe sushi. Postanowiliśmy zrobić sobie domową ucztę sushi i choć nie każdy kawałeczek tego dania wyszedł mi idealny, to każdy smakował wyśmienicie 😉 Tym bardziej że były przygotowane dokładnie z tym, z czym lubimy. Z takiego własnej roboty sushi, szczególnie zadowolona jest córka, bo ona lubi tylko z krewetkami i surimi, więc teraz mogła objeść się do woli 😉 Domowe sushi robię już któryś raz z rzędu, ale najlepiej wychodzą mi hosomaki, więc tym razem postawiłam na takie małe, jednoskładnikowe rolki, idealne również dla dzieci i według mnie najłatwiejsze do wykonania!

domowe-sushi-krople-zachwytu-marzec-2018

Zachwycający koncert

O koncercie familijnym „Cztery pory roku dla dzieci” Vivaldiego w Filharmonii Bałtyckiej pisałam Wam już tutaj. I chociaż nie wszystko było idealne, to możliwość obcowania z taką muzyką zawsze mnie zachwyca. To takie chwile, które pozwalają oderwać się od codzienności, a przy okazji zapoznać dziecko z piękną muzyką. To możliwość pokazania mu różnych rodzajów sztuki i mam nadzieję, że takie przeżycia kiedyś zaprocentują 🙂

krople-zachwytu-marzec-2018

Ulubione zdjęcie

Moje ulubione zdjęcie w tym miesiącu zrobiłam na plaży w Sopocie, podczas krótkiego niedzielnego spaceru. W ten jeden weekend zaszczyciła nas wiosna, choć od morza nadal czuć było dość ostre powietrze. W ogóle ten miesiąc był dość domowy, bo rzadko pogoda pozwalała na jakąś dłuższą aktywność na świeżym powietrzu. Naprawdę trochę mi już tęskno za weekendowymi wypadami gdzieś za miasto…

krople-zachwytu-marzec-2018-plaza-sopot

Zachwycające zajęcie

Na eko-pokaz mody do szkoły robiłam ekologiczną suknię dla córki. I przy tej okazji odkryłam, jakim super zajęciem jest tworzenie z papieru. Z papierowych tutek robiłam małe kwiatki, które przyklejałam na gorset sukienki. Już samo robienie tutek jest bardzo wyciszającym zajęciem. Nie miałam jeszcze okazji tworzyć z nich jak z wikliny, ale bardzo pociąga mnie ta opcja. Chyba odkryłam moje nowe hobby 😉

krople zachwytu marzec 2018

Przepraszam za słabą jakość, ale robiłam je późnym wieczorem. To w dolnym lewym rogu to parasolka – nie meduzy 😉 A sukienka miała jeszcze pasek zapleciony z papieru w warkocz

Na dziś to tyle, jeśli chodzi o krople zachwytu nad marcem. Mam nadzieję, że kwiecień przyniesie więcej radości i że w końcu przyjdzie wiosna 🙂

A co miłego przyniósł Wam marzec? Zachwyciło Was coś szczególnie, czy musielibyście się dłużej nad tym zastanowić?

Related Post

FacebookFacebook