5 książek na wiosnę – moje propozycje dla Was!

FacebookinstagrammailFacebookinstagrammail

Co wolisz: kryminał czy sagę rodzinną? A może wolisz powieść historyczną, obyczajową, romantyczne historie, mocny thriller? Wszystko to znajdziesz w moich dzisiejszych propozycjach na wiosnę, a w niektórych przypadkach trudno określić jednoznacznie gatunek, bo w aż trzech przypadkach przenosimy się w dawne czasy, prawie we wszystkich znajdziemy wątek romantyczny, nie brak tu mocnych wrażeń kryminalnych czy psychologicznego podejścia. A nawet znajdzie się tu kawałek fantastyki! Będzie z czego wybierać.

Zapraszam Was zatem do poznania pięciu interesujących tytułów. Może skusicie się na któryś z nich?

„Listy do duszki” Ewa Formella

Zastanawiałam się, do jakiej kategorii zakwalifikować „Listy do duszki”. I chyba najbardziej pasuje mi do tego saga rodzinna, bo opisuje historię kilku pokoleń. Powieść ta zainteresowała mnie przede wszystkim dlatego, że jej akcja zaczyna się w Gdańsku w przededniu wybuchu II wojny światowej. Gdańsk był powodem, dla którego sięgnęłam po tę książkę, ale w trakcie czytania znalazłam jeszcze kilka innych ciekawych pretekstów, żeby ją przeczytać.

Główną bohaterką jest Stefania – wiekowa pani, która coraz częściej oddaje się wspomnieniom swojej młodości, która przypadła na lata zawieruchy wojennej. Jej powiernicą staje się Joanna – opiekunka. Przed wojną Stefania, będąca w połowie Polką i w połowie Żydówką, zakochała się z wzajemnością w Heinrichu – synu niemieckiego lekarza mieszkającego przy tej samej ulicy w Wolnym Mieście Gdańsk. Czy ta miłość mogła przetrwać? Jak potoczyły się losy tych dwojga ludzi? Zachęcam Was do lektury, mimo że chwilami przy czytaniu nie mogłam powstrzymać łez.

Inną ważną poruszaną kwestią jest opieka nad starszymi osobami, a właściwie ujęło mnie to, jak bardzo potrzebują one słuchacza. Trochę mi przykro, że sama nie mam już dziadków, którzy mogliby powspominać przy mnie swoją młodość. Często takie historie, jak ta opowiedziana w „Listach do duszki” zostają zapomniane na zawsze, gdy umiera ich główny bohater. Strasznie to smutne… Jednak na szczęście autorka, prywatnie będąca opiekunką osób starszych, utrwala te niesamowite wspomnienia na kartach swoich książek.

Wydawnictwo Replika, wyd. 2018, liczba stron: 304

„Żmijowisko” Wojciech Chmielarz

Czasami mam tak, że jakaś książka istnieje w mojej świadomości, bo często widuję ją gdzieś na FB lub Instagramie, ale tak naprawdę zupełnie nie wiem, o czym ona jest, czasami do tego stopnia, że nawet nie zdaję sobie sprawy, jaki to gatunek! I tak było właśnie ze „Żmijowiskiem” Wojciecha Chmielarza. To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale na pewno nie ostatnie!

Wróćmy jednak do tego thrillera psychologicznego. Akcja zaczyna się, gdy grupka przyjaciół z lat studenckich wraz z rodzinami spędza razem wakacje na łonie natury, w agroturystyce nad jeziorem, gdzieś głęboko w lesie. Wtedy ginie nastoletnia córka jednego z nich.

W powieści równie ważne jest to, co stało się później, jak i to, co zdarzyło się wcześniej. Dlaczego dziewczyna zginęła, co do tego doprowadziło? Jakie to miało konsekwencje dla pozostałych osób, nie tylko rodziców dziewczyny? Chmielarz naprawdę mistrzowsko prowadzi nas przez zaułki ludzkich uczuć, ale tu naprawdę nie jest miło. Język jest soczysty, a reakcje bohaterów takie prawdziwe. Fascynujące jest to, jak w obliczu tragedii ujawniają się najbardziej toksyczne relacje, jak na wierzch wychodzą wszystkie wady, głęboko skrywane żale.

Rozwiązanie zagadki poznajemy naprawdę na ostatnich stronach powieści i przyznam, że było ono dla mnie szalenie zaskakujące. Zwykle w kryminalnych zagadkach, prędzej czy później domyślam się rozwiązania, ale w „Żmijowisku” dałam się zaskoczyć! Dlatego naprawdę polecam, zwłaszcza przed rozpoczynającym się sezonem na wspólne rodzinne i przyjacielskie wyjazdy. Choć nie wiem, czy po tej lekturze będziecie mieli jeszcze na nie ochotę 😉

Wydawnictwo Marginesy, wyd. 2018, liczba stron: 477

„444” Maciej Siembieda

Akcja tej książki odbywa się w kilku okresach czasowych, zarówno historycznych, jak i współczesnym, ale bynajmniej nie kończy się na teraźniejszości. Na końcu zaglądamy w przyszłość i to dość odległą, bo sięgająca 2332 roku! Niektórzy mogą być mile połechtani świadomością, że Polska będzie pełniła wówczas rolę lidera Międzymorza.

Jednak zacznijmy od początku. Bohaterem powieści jest młody prokurator IPN Jakub Kania, choć może należałoby powiedzieć, że głównym bohaterem jest zaginiony obraz Jana Matejki „Chrzest Warneńczyka”?

W tej powieści trudno jest odróżnić prawdę od fikcji literackiej bez głębokiej znajomości zarówno historii, jak i współczesnych zależności w kraju, a także na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w kontekście konfliktu między islamem a chrześcijaństwem. Ja na pewno nie należę do takich znawców, ale nie przeszkadzało mi to w przeżywaniu kryminalnych i politycznych intryg na przestrzeni wieków. Bo przecież historia zaczyna się w 1000 roku naszej ery.

„444” Macieja Siembiedy niekiedy porównywane jest do „Kodu Leonarda da Vinci”, ale ja wolę nie odbierać autorowi autentycznej oryginalności powieści na naszym polskim rynku. Bo to naprawdę dobrze się czyta, choć trudno zakwalifikować mi tę powieść do konkretnego gatunku – czy to kryminał, powieść historyczna z elementami fantastyki i powieści obyczajowej? Sami oceńcie!

Wydawnictwo Wielka Litera, wyd. 2017, liczba stron: 558

„Siostra burzy” Lucinda Riley

To druga saga rodzinna w tym zestawieniu, ale zupełnie inna. Chociaż czy na pewno? Podobnie jak w „Listach do duszki” musimy przejść przez zawieruchę wojenną i szukamy zaginionej rodziny, o której istnieniu wcześniej nie mieliśmy pojęcia.

Oczywiście „Siostra burzy” to druga część sagi „Siedem sióstr”, o której wspominałam już tutaj. Poznajemy tu losy i pochodzenie drugiej siostry – Ally, która najlepiej czuje się na morzu. Okazuje się, że zmarły ojciec Pa Salta, każe szukać jej własnych korzeni w Norwegii. Jednak jej losy prowadzą nas również przez inne miejsca, np. przez Niemcy. Co straci Ally – Siostra Burzy, a co zyska? Jeśli czytaliście już pierwszą część, to na pewno z niecierpliwością sięgniecie również po drugą część tej sagi. I choć muszę przyznać, że pierwsza połowa tej powieści trochę mi się ciągnęła, to druga zdecydowanie nabrała tempa i pozwoliła odkrywać zdumiewające historie.

Cała saga o siedmiu siostrach napisana jest w taki sposób, że nie trzeba czytać poszczególnych tomów w kolejności, bo każdy z nich stanowi odrębną całość, choć oczywiście każdy z nich jest mocno powiązany z pozostałymi, tym bardziej że ich akcja poprowadzona jest równolegle. Jednak ja postanowiłam je czytać po kolei i teraz nie mogę doczekać się, kiedy będę mogła dorwać się do kolejnej części.

Myślę, że to idealna, lekka lektura na wiosnę, która dostarczy Wam wielu wzruszeń.

Wydawnictwo Albatros, wyd. 2017, liczba stron: 576

japonski-kryminal

„Przeczucie” Tetsuya Honda

„Przeczucie” to moje pierwsze spotkanie z tym japońskim autorem kryminałów. I od razu powiem, że bardzo udane. Nie spodziewałam się, że kryminał w tak egzotycznym wydaniu, zabierający nas w podróż na Daleki Wschód, będzie mi się podobał. Okazuje się jednak, że poznawanie współczesnej Japonii przez pryzmat kryminalnych zagadek również może być ekscytujące.

Główną bohaterką jest młoda komisarz Reiko, która musi współpracować z niechętnym jej śledczym Katsumatą i rozwiązać zagadkę porzuconych zwłok. Jak to w kryminale, autor powoli prowadzi nas do rozwiązania, po drodze myląc tropy. Akcja nie jest może specjalnie dynamiczna poza kilkoma fragmentami, zwłaszcza na końcu, ale pokazuje, jak często żmudne jest policyjne śledztwo.

Jednocześnie fascynujące jest poznawanie japońskich tajników organizacji policji, wzajemnych zależności. Na początku pewną trudność sprawiało mi zapamiętanie trudnych japońskich imion i nazwisk, musiałam się bardziej niż zwykle na nich skupić, aby nie pogubić się w sporej ilości bohaterów. Nie da się ukryć, że kultura japońska jest zupełnie inna niż euroamerykańska i znajduje to odzwierciedlenie w tej powieści. Poznajemy jednak współczesną Japonię ze znacznie mniej przyjemnej strony, niż pokazują nam to zwykle programy w TV czy opisy podróży do tego pięknego kraju. Jednak dzięki temu otrzymujemy bardziej prawdziwy i zdecydowanie nieprzesłodzony obraz, a właściwie tylko wyrywek Japonii.

Polecam „Przeczucie” zwłaszcza miłośnikom kryminałów, bo to zdecydowanie inny klimat, na pewno warty poznania! A i miłośnicy kultury japońskiej nie będą zawiedzeni!

Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, wyd. 2017, liczba stron: 349


Dajcie znać, czy Wam się podobają! A może sami moglibyście coś teraz polecić? Czekam na Wasze propozycje!

FacebookFacebook