„To ja, Malala” – Malala Yousafzai z Christiną Lamb

To ja Malala
FacebookinstagrammailFacebookinstagrammail

Jak to jest być inteligentną dziewczynką w Pakistanie w XXI wieku? Do tej pory nie miałam pojęcia, bo nawet o samym Pakistanie właściwie niewiele wiedziałam. Jednoznacznie kojarzył mi się z terrorystami i kobietami w burkach bez żadnych praw. Czy miałam rację?

„To ja, Malala” jest właściwie autobiografią nastoletniej pakistańskiej dziewczynki. Chociaż może biografia nie jest tu najszczęśliwszym określeniem. Chyba lepiej byłoby zdefiniować ją jako rodzaj pamiętnika. Trzeba także wiedzieć, że Malala nie jest taką zwykłą nastolatką. Jest laureatką wielu nagród, w tym najważniejszej Pokojowej Nagrody Nobla z 2014 roku, którą zdobyła w wieku zaledwie 17 lat.

Czym sobie zasłużyła na tę nagrodę? Odpowiedzią może być właśnie ta książka. Malala od dziecka walczyła o prawo dziewcząt do nauki w szkole. Sama z goryczą stwierdza, że walczenie o to prawo w XXI wieku jest nie do pomyślenia. W tej walce wspierał ją oczywiście jej tata, który – jak na Pakistańczyka – głosił bardzo postępowe poglądy. Malala, będąca jego pierworodną córką, była jego oczkiem w głowie, mimo że wśród muzułmanów to synowie są najważniejsi.

„Kiedy się urodziłam, mieszkańcy naszej wioski współczuli mojej matce i nikt nie powinszował ojcu. (…) Okazałam się dziewczynką w kraju, gdzie narodziny syna świętuje się salwą z karabinu, a córki chowa się w czterech ścianach, sprowadzając ich życie do gotowania i rodzenia”.

Ojciec Malali prowadził szkoły dla chłopców i dziewcząt w Swacie – rejonie w północnej części Pakistanu, blisko granicy z Afganistanem. Po zamachach z 11 września 2001 roku, w tym rejonie ukrywał się Bin Ladden i w związku z tym było tam bardzo niestabilnie politycznie. Częściowo region opanowali talibowie, a przez większość czasu władzę sprawowało wojsko. W 2009 roku zakazano dziewczętom chodzić do szkoły. W tym czasie Malala pod pseudonimem Gul Makai, przy współudziale dziennikarzy, pisała internetowego bloga o życiu pod reżimem talibów.

„Mamy prawo się uczyć. (…). I mamy prawo śpiewać. Islam dał nam to prawo i według niego każda dziewczynka i każdy chłopiec powinni chodzić do szkoły. Koran mówi, że mamy dążyć do wiedzy, uczyć się pilnie i zgłębiać tajemnice świata”.

pakistan, prawo do nauki dla kobiet

Malala była bardzo zdolną uczennicą, ciekawą świata, więc odebranie jej prawa do nauki w szkole odebrała jako wielką krzywdę. Już wcześniej nie można było urządzać wycieczek szkolnych czy pikników. Zakazano śpiewu i tańca, a starszym dziewczętom i kobietom nakazano chodzić w burkach. Jednak w tym rejonie nie był to normalny strój kobiet. Chodziły zwykle okryte chustami. W tym czasie wysadzono również kilkaset szkół.

„Nie lubiliśmy talibów, bo docierały do nas opowieści o niszczeniu żeńskich szkół i wysadzaniu posągów Buddy (…)”.

Nasza bohaterka głosiła odważnie swoje poglądy dotyczące prawa do nauki dla dziewcząt. Udzielała wywiadów, jeździła z ojcem na różne wykłady, była zapraszana do wygłaszania przemówień na różnych uroczystościach. Stała się znaną orędowniczką prawa do nauki dziewcząt w Pakistanie.

„Ludzie często mówili, że talibowie zabiją ojca, ale nie mnie. „Malala jest dzieckiem”, podkreślali. „Nawet talibowie nie mordują dzieci”. Ale babcia nie była tego taka pewna”.

Aż w końcu zdarzyło się to, czego wszyscy się obawiali. W drodze ze szkoły została postrzelona w głowę przez talibów. Przeżyła, ale na leczenie musiała wyjechać do Wielkiej Brytanii. Tam przeszła kilka operacji i rehabilitację. Wróciła do zdrowia, rozpoczęła naukę. Jej rodzice bali się jej powrotu do Pakistanu.

Książka „To ja, Malala” na pewno poszerzyła moje horyzonty o Pakistanie. O tamtejszych rządach, wojnach domowych, społeczeństwie i kulturze. Ten kraj jest tak niesamowity w negatywnym tego słowa znaczeniu, że czasami trudno mi było pojąć, że takie rzeczy mogą się nadal dziać w XXI wieku. A jednak mieszkają tam zwykłe dzieci, które chcą się bawić, śpiewać, tańczyć, czytać książki, chodzić do szkoły. Mają marzenia jak miliony innych dzieci na świecie, a jednocześnie takie, które dotyczą tylko ich – marzenia o pokoju.

Nie mogę powiedzieć, że po lekturze tej książki rozumiem Pakistan. Trochę poznałam jego współczesną historię, ale to wciąż bardzo gorący politycznie kraj o innej niż europejska i chrześcijańska kulturze. Jednak cieszę się, że mogłam choć trochę się w niej zagłębić. Dlatego Wam również bardzo gorąco ją polecam, jeśli jeszcze nie czytaliście! A jak czytaliście – jakie jest Wasze zdanie na jej temat?


Notka:

„To ja, Malala” Malala Yousafzai z Christiną Lamb

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Warszawa 2014

Liczba stron: 327


To kolejna książka, którą przeczytałam w ramach wyzwania „12 historii dookoła świata” u Multikulturalnego. Nie idę niestety zgodnie z planem, ale coś tam próbuję nadrobić. W sierpniowym wyzwaniu można było wybrać coś z Singapuru lub Pakistanu. Właściwie byłam ciekawa lektury z obu tych krajów, ale łatwiejsza okazała się do zdobycia omówiona dziś przeze mnie książka z Pakistanu.

W ramach wyzwania na blogu znajdziecie już omówienie książek z:

a krótką notkę o lekturze z Serbii: „Anika” Ivo Andica umieściłam na FB tutaj.

FacebookFacebook