„Bratnie dusze” – Hanna Cygler

Bratnie dusze Hanna Cygler
FacebookinstagrammailFacebookinstagrammail

Czemu sięgnęłam po książkę „Bratnie dusze”? Powód jest właściwie jeden – jej akcja rozgrywa się w Gdańsku. Rzadko trafiam na takie książki, a bardzo lubię poruszać się z bohaterami powieści po dobrze znanych mi i lubianych miejscach. Tym razem miałam ułatwione zadanie, bo w mojej bibliotece odkryłam półkę z książkami regionalnych autorów. Więc pewnie w najbliższym czasie jeszcze po kilka powieści sięgnę z tej półki.

Autorka, Hanna Cygler jest gdańszczanką, więc dobrze zna miejsca, o których pisze. Wracając jednak do książki, to miasto nie odgrywa, co prawda, głównej roli, jest jednak ważnym tłem przedstawionych wydarzeń. Gdy sięgałam po „Bratnie dusze”, spodziewałam się powieści obyczajowej, może z elementami romansu. Jednak zostałam miło zaskoczona, bo na tle rozkwitającej miłości pojawił się, tak lubiany przeze mnie wątek kryminalny. I to on wzbudza najwięcej emocji.

Główną bohaterką jest Aldona – malarka, wdowa, matka nastoletniej, zbuntowanej nastolatki. Jednak w drugiej części zdecydowanie prym wiedzie jej przyjaciółka Miśka – szalona, samotna (chwilowo) dziennikarka zajmująca się sprawami kulturalnymi w lokalnej gazecie. Jest jeszcze Weronika, również malarka, ich wspólna przyjaciółka mieszkająca w Warszawie. I to dzięki niej Aldona poznaje przystojnego, bogatego przedsiębiorcę, który chętnie opiekuje się i otacza miłością skromną artystkę. Nie wszystko jednak pójdzie tak pięknie i gładko. Jednak tu więcej nie zdradzę, żeby nie psuć Wam przyjemności z lektury.

W powieści jest też kilka ciekawych wątków pobocznych – o emigracji, bezrobociu, Solidarności, zazdrości o talent, tragediach rodzinnych. O przyjaźni i miłości rodzicielskiej. Po prostu, samo życie. Dlatego tak dobrze się ją czytało i z całą przyjemnością polecam ją Wam zarówno na długie jesienno-zimowe wieczory, jak i na gorące letnie popołudnie.

Refleksja pandemiczna

Na koniec jeszcze refleksja, która nasunęła się mi się parę razy w czasie czytania. Dotyczy obecnej pandemii i faktu, że wszystkie restauracje czy kawiarnie są zamknięte. I chwilami w czasie lektury byłam nieco zaskoczona, gdy bohaterowie szli coś zjeść czy napić się kawy do różnych lokali – jak to, przecież są zamknięte! Aaaa nie, wtedy było jeszcze normalnie 😉 Chyba mój poziom stresu i wściekłości na obecną sytuację sięga zenitu…

Miłej lektury i mam nadzieję, że niedługo będzie lepiej i nie będziemy się dziwić, że ktoś chodzi do kawiarni, na dodatek bez maseczki!

 

Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2012, 332 strony

bratnie-dusze-hanna-cygler-gdansk


Więcej książkowych propozycji znajdziecie w zakładce KSIĄŻKI, a szczególnie w różnych podsumowaniach, np.:

Zapraszam!

FacebookFacebook